- Tata idzie, tata idzie!
Wyczulone na łoskot gumofilców Hyjeni, jego dzieci wiedziały że czas przerwać zabawę i zachowywać się jak najciszej, by nie sprowokować razów, jakich zależnie od nastroju i stopnia upojenia alkoholowego mógł im zafundować.
Najgorsze zdarzało się w dni wolne od szkoły, kiedy nieoczekiwanie wracał na drugie śniadanie, będąc zwykle jeszcze trzeźwym. Świadome zagrożenia, dzieci zwykle chowały się w najdalszych zakamarkach domu, lecz najstarsza Anetka była przez matkę zobowiązana by podawać ojcu posiłek. Pan domu zwykle znajdował pretekst by dać upust swojej frustracji właśnie wtedy, bijąc tym, co akurat miał pod ręką, najczęściej kablem od grzałki do herbaty.
Na zawsze wrył się w pamięć dzieci poranek, kiedy Hyjenia wpadł do domu bardziej wściekły niż zwykle, złapał za polana ze skrzynki do palenia pod kuchnią i zaczął tłuc każde z nich jak popadło.
Kiedy zmiana w PGRze wraz z następująca po niej libacją, z kolegami na rampie się kończyła, dzieci często już spały, lub były na tyle przezorne by udawać sen. Wtedy ojciec zwykle był wystarczająco pijany by nie zaprzątać się nimi. Jakkolwiek tego wieczoru truchlały w łóżkach przy odgłosach krzyków i razów dochodzące z drugiego pokoju. Wiedziały że matka znów nierozsądnie poczyniła Hyjeni zarzuty o późne powroty i pijackie imprezy.
Nastała cisza. Wtem bezwładne ciało matki wtargnęło do środka ich pokoju.
- Leż. Tu zdychaj suko.
Kopniakiem popchnął ja by móc zamknąć drzwi.
Ciało Stenki drgało, opuchnięta, zakrwawiona twarz była wstrząsającym widokiem nawet dla nich, przywykłych do okrucieństwa. Płakały cicho, rozpaczliwie, starając się nie wzbudzić jeszcze większej wściekłości ojca. Gosia próbowała objąć matkę, uspokoić konwulsje. Anetka na chwilę bezszelestnie wymknęła się z domu, zanurzyła dłonie w śniegu. Kiedy przyłożyła je do czoła matki, ta jęknęła z ulgą. Dziewczynka raz po raz wychodziła ochładzać ręce, aż Stenka przestała się telepać . Leżała teraz, zapadła w drętwy stupor. Tej nocy spali na podłodze, skupieni razem, jak gdyby całe zło mogło zostać odwrócone.
Przyszłe losy
dzieci nie wychowywanych, lecz tresowanych w atmosferze terroru nie zaskakiwały
konsekwencjami losu. Najstarsza próbowała
się powiesić rok później, nieudolnie wszak, jednak z determinacją podejmowała
próby co roku używając coraz wymyślniejszych technik. Uciekła z piekła, kiedy
tylko skończyła osiemnaście lat, wiążąc się z
Kierowcą Ciężarówki który natychmiast zrobił jej dziecko. Jego tresura okazała się być jeszcze gorsza,
zastał więc ją któregoś ranka w wannie upurpurowionej przepięknie z otwartymi
żyłami, jeszcze żywą. Rok póżniej, wsiadła
na gapę do byle jakiego pociągu. Ostateczną drogą do wybawienia okazał się
wieżowiec w obcym mieście, sfrunęła z niego łagodnie powiewając skrzydłem
rozdartej nocnej koszuli. Tym razem była
już na zawsze wolna. Mila poszła w
ślady siostry rodząc szybko trzech synów
Tępemu Psychopacie z sąsiedniej
wioski. Nie mając w sobie siły Anetki, znosiła cierpliwie lata upokorzeń. Jej
chwilowym wybawieniem był kilkuletni wyrok więzienia na Tępaku, jednakże w konsekwencji została bez
dachu nad głową. Z braku wyboru wróciła pod strzechę Hyjeni, który po śmierci
Stenki rozpił się całkowicie. Wytrzymała pół roku, lecz kiedy Hyjenia zaczął
bez oporów się do niej dobierać uciekła pewnej nocy i słuch po niej zaginął.
Gosia wyszła za mąż za Prostodusznego Rolnika, choć biednie i w harówce była
wdzięczna losowi za dom i dwie córeczki.
Los zgotował jej jednak więcej. Serce
Gosi skruszało z żalu nad martwą dziewczynką, którą powiła pewnego zimowego ranka i już nigdy się
nie zagoiło.
No comments:
Post a Comment